Subskrypcja RSS

Przygoda z treningiem czy trening z przygodami

autor Administrator, opublikowano 2002-09-01

Przygoda z treningiem czy trening z przygodami Treningi wykorzystujące niecodzienne aktywności fizyczne weszły na stałe do palety działań wielu firm szkoleniowych na Zachodzie, stają się też coraz bardziej popularne i w Polsce. Jakie są przyczyny tej popularności, żeby nie powiedzieć furory szkoleń wykorzystujących działania przygodowe i przestrzenne (adventure & outdoor)? Jest ich niewątpliwie wiele. Wśród najważniejszych można wymienić skuteczność, atrakcyjność oraz to, że zaspokajają wiele niejawnych celów uczestników.

Skuteczność


Prawidłowo zaprojektowane działania przygodowe pozwalają każdemu z uczestników doświadczyć sytuacji, które może następnie przetransponować na realne warunki pracy zawodowej.
„Praktycznie każdą informację można powiązać z doświadczeniem osobistym i tym samym wpłynąć na zwiększenie prawdopodobieństwa jej zrozumienia, włączenia w wiedzę osobistą i zapamiętania”
Powiązaniu wiedzy przekazywanej na treningu służy fundamentalny dla tego typu szkoleń cykl nauki przez doświadczenie: doświadczamy czegoś – zastanawiamy się czego doświadczyliśmy – analizujemy co z tego wynika – planujemy, jak wykorzystać w przyszłości zdobytą wiedzę. Każdy trening „outdoor”, w którym uczestnicy z entuzjazmem przechodzą od ćwiczenia do ćwiczenia, trening pozbawiony refleksji nad tym, co się zadziało i jak to „coś” nas wzbogaca, będzie z punktu widzenia szkoleniowca, stracony. Być może zostanie po nim kilka wspomnień, na krótko poprawią się relacje interpersonalne w zespole, zregenerują się nieco wyładowane baterie. To też są istotne wartości, ale od szkolenia oczekujemy na ogół o wiele więcej.
Prawidłowo zaprojektowany, dopasowany do materiału teoretycznego trening przygodowy pozwala uczestnikom „odkryć” samodzielnie reguły, zasady, procedury, które w przypadku tych konkretnie uczestników są najbardziej efektywne, dopasowane do ich osobowości i rodzaju wykonywanych zadań. Szkolenia „przygodowe” nie sprzyjają powielaniu działań rutynowych, gwarantują świeże spojrzenie i dystans do codziennych problemów, sprzyjają kreatywności i nowatorstwu stosowanych rozwiązań.

Czego można nauczać w „formie przygodowej”?


„Bill Krouwell i Stephen Goodwill, brytyjscy trenerzy zarządzania, twierdzą, iż ćwiczenia fizyczne można wykorzystywać nie tylko w sesjach typu team building. Obaj opracowali kilkadziesiąt gier i ćwiczeń pobudzających kreatywność, kształtujących analityczne myślenie albo umiejętności decyzyjne.”
Z mojego doświadczenia wynika, że szkolić przy użyciu takiego narzędzia jak ćwiczenia przygodowe można niemal wszystkiego. Od telemarketingu i obsługi klienta po sztukę negocjacji, od motywowania pracowników po skuteczne wprowadzanie zmian, od umiejętności „twardych” po „miękkie”. Uczestniczyłem w udanych szkoleniach z technik sprzedaży czy etykiety w biznesie wykorzystujących ćwiczenia, które spełniały kryteria przygody w terenie. Wszystko zależy od doświadczenia i kreatywności trenera, w mniejszym stopniu (poza nielicznymi wyjątkami) od rodzaju zagadnień będących przedmiotem treningu. Istotnymi przeciwwskazaniami do wykorzystania ćwiczeń „adventure” są takie czynniki jak: koszty, czas, nakład pracy, kwalifikacje „przygodowe” prowadzących szkolenie. Często też na prowadzenie zajęć w klasycznej formie „salonowej” (stół, krzesła, flip-chart, rzutnik) ma wpływ sugestia obowiązującego stereotypu.

Zaspokajanie celów uczestników


Zazwyczaj, jeśli nie zawsze, uczestnicy przywożą na szkolenie jakieś cele niejawne. O znaczeniu i sposobach ich ujawnienia, a w miarę możliwości – włączenia do procesu szkoleniowego możemy przeczytać w książce Johna Lucknera i Reldana Nadlera „Processing the experience”. Szkolenia przygodowe, odbywające się na świeżym powietrzu umożliwiają zaspokojenie wielu z takich celów. Można wśród nich wymienić: odpoczynek, oderwanie od biurka, wyrwanie się z obowiązujących stereotypów, chęć poznania siebie i innych w nietypowych warunkach, dobrą zabawę, spróbowanie „czegoś o czym marzyli”.

Treningi typu outdoor i adventure mogą być skuteczne, atrakcyjne, mogą umożliwiać osiągnięcie wielu różnorodnych celów. Mogą ale... nie muszą.

Dość powszechne jest traktowanie treningów „przygodowych” wyłącznie jako rozrywki dla pracowników. Zabawa staje się wówczas jedynym celem a nie narzędziem. Firmy szkoleniowe i „szkoleniowe” często akceptują zlecenia „niech Państwo nas przegonią po lesie najlepiej z painball’em” - jest to opłacalne finansowo, łatwo oczarować i zadowolić uczestników, a wymaga mniejszych kwalifikacji i mniej pracy, niż solidne szkolenie (unikamy analizy potrzeb klienta, ogromu pracy teoretycznej przed szkoleniem, opracowania materiałów dydaktycznych, pisania sprawozdań, analizy skuteczności szkolenia etc.) Klienci z kolei często nie wiedzą, że mogą przy tych samych nakładach finansowych dostać coś więcej niż rozrywkę.

Konstruując program dobrego treningu przygodowego powinniśmy uwzględnić wiele czynników. Pominę te, które dotyczą analizy potrzeb szkoleniowych (wielo o nich ostatnio w „Szkoleniach...” pisano), skupiając się na uniwersalnych zasadach realizacji programu o profilu „adventure”. Najważniejsze z aspektów udanego treningu wykorzystującego ćwiczenia przygodowe to:
  • rodzaje zadań, których używać będziemy jako narzędzi treningowych i sposoby ich omówienia

  • właściwie dobrane metafory

  • dostosowanie ćwiczeń do faz procesu grupowego

  • bezpieczeństwo uczestników i trenerów


Rodzaje zadań


Istnieje wiele atrakcyjnych działań, które możemy użyć w trakcie szkolenia. Największą popularnością cieszą się ćwiczenia wykorzystujące elementy sportów mniej lub bardziej ekstremalnych: biegi na orientację, rafting, wspinanie, żeglarstwo, rowery górskie, narciarstwo alpejskie i biegowe, jazda konna, paintball czy skoki spadochronowe. „Wykorzystywanie sportów” oznacza, że ćwiczenie służy opanowaniu określonej wiedzy, której zakres został uzgodniony z klientem, a nie jest celem samym w sobie. Uczestnicy nie przyjechali bowiem na szkolenie by nauczyć się wspinać czy jeździć konno.
Powiązanie rodzaju zadania z nauczanym materiałem doczekało się wielu tomów opracowań j jest jednym z ważniejszych elementów metodyki treningów „outdoor” i „adventure based”.

Jedno z ćwiczeń wykorzystujących wspinanie lubię szczególnie, ze względu na jego atrakcyjność i uniwersalność. Nadaje się ono równie dobrze do analizy komunikacji w zespole, jak do badania ról grupowych czy ewaluacji stylów zarządzania.
Po skale wspina się równocześnie kilku (3 – 4) uczestników treningu. Łączy ich w poziomie kilkumetrowa linka. Pozostali członkowie zespołu asekurują wspinaczy. Zadaniem zespołu jest zebrać jak najwięcej informacji rozmieszczonych na skale. Każdy uczestnik ćwiczenia może zebrać tylko jedną informację. (Treścią informacji może być pocięty fragment materiałów, który tak czy inaczej przygotowaliśmy na ten trening i chcielibyśmy go uczestnikom wręczyć. Dobrze, jeśli dotyczy on zagadnienia, któremu ćwiczenie jest dedykowane, np.: etapy rozwiązywania problemów – po wykonaniu zadania możemy odnieść treść zebranych na skale informacje do praktyki ich zbierania). Warunkiem powodzenia każdego a więc i tego ćwiczenia jest to, że musi ono być wykonalne dla wszystkich uczestników szkolenia. Ponieważ informacje umieszczone są na różnej wysokości do zerwania jednych wystarczy podejść metr, przy innych trzeba pokonać 20 metrów skały.
Wspinający się członkowie zespołu muszą ustalić z innymi wspinaczami zasady współpracy – rozmieszczenie informacji gwarantuje, że zebranie ich wymaga wzajemnej pomocy, wielu kompromisów, wspólnego wysiłku przy sporym poziomie stresu: „nie ciągnij, bo spadnę”.
O żadnym spadaniu nie może być oczywiście mowy. Bezpieczeństwo wspinaczy gwarantuje zespół „naziemny” (i jak najmniej widoczny trener), mając także możliwość udzielenia pomocy w osiągnięciu sukcesu pracownikom „z pierwszej linii”.

Każde z ćwiczeń wymagających wysiłku fizycznego powinno być poprzedzone rozgrzewką (angażującą uczestników tak psychicznie jak i fizycznie), ewidentne jest też stopniowanie trudności zadań od łatwiejszego do trudniejszego - podstawowy kanon metodyki szkoleniowej.

Używając któregokolwiek z ćwiczeń powinniśmy pamiętać o stworzeniu warunków do ich omówienia. Od trenera zależy czy uzyska efekt nazywany po angielsku DBD (Death by Debriefing), który można przetłumaczyć jako „uśpienie przez omówienie”, czy też uczestnicy zakończą ćwiczenie bogatsi o nową wiedzę.

Metafora


Metafora jest pomostem łączącym abstrakcyjne działanie z realiami pracy. Nie odbierając siły przeżyciom pomaga je objaśniać, analizować i wyciągać z nich twórcze wnioski. Dobra metafora posługuje się hermetycznym językiem uczestników treningu, ich firmy, departamentu czy nawet pokoju, w którym pracują.
Warto w pierwszej fazie treningu pozwolić uczestnikom na przeżywanie ćwiczenia, następnie wprowadzić starannie dobrane metafory, a pod koniec treningu poprosić o samodzielne wymyślenie i uzgodnienie metafory dla prezentowanego zadania.
Michael A. Gass w swojej książce „Book of methapors” nazywa stosowanie metafory piątą generacją stylu omawiania ćwiczenia. Cztery pozostałe techniki można by scharakteryzować jako:
1)Doświadczenie przemawia samo za siebie
2)Trener w imieniu uczestników omawia ćwiczenie
3)Uczestnicy wraz z trenerem dyskutują ogólnie o ćwiczeniu
4)Uczestnicy analizują konkretne aspekty działania, nazywane przez trenera (oczywiście w formie pytań otwartych)

Dostosowanie ćwiczeń do fazy procesu grupowego


  1. W fazie poznania, kiedy zadaniem trenera jest m.in. budowanie poczucia bezpieczeństwa i wspólnoty warto jest stosować ćwiczenia integrujące, niezbyt złożone i zabawne

  2. Dla fazy różnicowania właściwe wydają się ćwiczenia problemowe z określoną jasno strukturą wykonania ćwiczenia (planowanie, wykonanie, ewaluacja). Pomaga to w ujawnieniu struktury grupy, blokuje zachowania destrukcyjne
  3. W fazie konfrontacji - kiedy trener powinien stworzyć warunki do budowania partnerstwa w prowadzeniu zajęć, blokując równocześnie presję grupy - współtworzymy z grupą zasady wykonania ćwiczenia, można wprowadzać zadania z dużą ilością adrenaliny, trudne i złożone.
  4. Faza pogłębionej integracji to pora na udzielanie wsparcia uczestnikom w ich pracy i utrzymywanie zawartego kontraktu – tutaj ostatecznie finalizuje się proces „kupienia” zdobytej wiedzy. Trener powinien mieć przygotowane na tę porę najbardziej spektakularne wyzwania, i pozwolić by zasady, czas wykonania zadania i metafory kreowali uczestnicy. Na tym etapie ważna jest niezwykle celebracja osiągnięć i zapewnienie zespołowi przestrzeni i czasu na refleksję i odrobinę wytchnienia


Bezpieczeństwo


Za bezpieczeństwo, tak fizyczne jak i psychiczne uczestników odpowiadają trenerzy. Jeśli uwzględnimy ten aspekt organizowania treningów przygodowych, to wymieniana powyżej paleta możliwych działań ulegnie dramatycznej redukcji, bez względu na to, czy celem wyjazdu jest zabawa czy opanowanie nowych umiejętności.

Pragnę przedstawić najbardziej popularne dyscypliny, dość często wykorzystywane przy szkoleniach przygodowych, dzieląc się swoimi przemyśleniami na temat ich przydatności pod kątem bezpieczeństwa i użyteczności praktycznej czy metodycznej:

Biegi na orientację
Doskonałe, wymagają fabularyzacji i dobrej łączności gwarantującej zgromadzenie wszystkich uczestników w określonym miejscy w skończonym czasie.

Hippika
Ryzykowna. Konie to zwierzęta mało mądre a chodząc pod wieloma jeźdźcami nabawiają się przykrych nawyków zwanych narowami. Koń może z bliżej nieokreślonej (dla niewprawnego jeźdźca) przyczyny przejść ze stępa w galop, strzelić zadem czy stanąć dęba. Zdarza mu się też skoczyć w przód lub co gorsza w bok czy w inny sposób odmówić współpracy. Wizja uczestnika ciągniętego za galopującym Wielkopolanem z nogą zaklinowaną w strzemieniu skutecznie pozbawia mnie chęci wprowadzania zajęć z wykorzystaniem koni.

Narciarstwo
Bywa ryzykowne. Nie wolno zapomnieć o rozgrzewce i właściwym wyregulowaniu wiązań.

Paintball
Brrr.. Dość mamy agresji, przemocy i brutalności na ulicy, w telewizji czy gazetach. Poza tym nieetyczne wydaje mi się umieszczanie uczestnikom szkolenia gdzieś „z tyłu głowy” - jak mawia znajomy terapeuta – tego, że można wycelować w plecy bliźniego broń i nacisnąć spust. Trafienie pociskiem z farbą boli i zostawia siniaki. Moim zdaniem niebezpieczne psychicznie: wyzwala ogromną ilość agresji, uczestnicy działają w amoku.

Rafting
Dość bezpieczne. Polska jest krajem niezbyt obfitującym w rejony typu „white water”. Paradoksalne, że rzeki o „górskim” charakterze występują u nas na Pomorzu a i te niezbyt nadają się do zbiorowych przejażdżek z użyciem pontonu. Dunajec, a ściślej jego przełom, przez większość roku może uśpić spławianych uczestników przemieszczających się dostojnie pomiędzy flisackimi tratwami. Najbliższe znane mi rejony umożliwiające wykorzystanie pontonu w dynamicznej formie to Słowacja, Norwegia i Austria, ale takie szkolenie jest już bardzo kosztowne. Organizatorzy powinni pamiętać nie tylko o kapokach, ale często i o piankach dla uczestników.

Rowery górskie
Świetne i bezpieczne w płaskim terenie. Większe deniwelacje dyskredytują je całkowicie. Nie istnieje sposób zapobieżenia temu, by któryś z uczestników nie „wypuścił”. Upadek z roweru przy dużej prędkości rzadko kończy się zupełnie bez obrażeń. Żaden kontrakt zawarty z uczestnikami przed treningiem (jeździmy bezpiecznie, całym zespołem...) nas przed tym nie uchroni.

Skoki spadochronowe
Stosunkowo bezpieczne przy skokach w tandemie z dobrym instruktorem. Elitarne – skok może odbyć niewielka grupa osób w ciągu dnia. Trudne do wykorzystania, bo zwykle angażują na raz jedną osobę, bardzo zależne od pogody.

Żeglarstwo
Doskonałe narzędzie, niestety sezonowe i wymagające trenerów z patentami żeglarskimi.

Wspinanie
Wspaniałe narzędzie, wymagające obecności licencjonowanych instruktorów Polskiego Związku Alpinizmu.

Zawsze zamawiając trening przygodowy warto sprawdzić:
  • czy firma realizująca szkolenie ubezpiecza uczestników i trenerów od następstw nieszczęśliwych wypadków i od odpowiedzialności cywilnej
  • czy zatrudnia wykwalifikowanych instruktorów i trenerów (znam przypadki, kiedy za prowadzenie zajęć wspinaczkowych odpowiadali strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej, żołnierze czy samorodni wspinacze bez żadnych uprawnień!, robiąc to, do czego są uprawnieni wyłącznie instruktorzy Polskiego Związku Alpinizmu)
  • czy prowadzi ewidencję sprzętu specjalistycznego (np. kamizelek ratunkowych czy sprzętu wspinaczkowego) uwzględniającą czas użytkowania ekwipunku i jego okresową kontrolę przez osoby uprawnione.

    Podsumowując chciałbym powtórzyć, że od treningów przygodowych możemy zawsze oczekiwać czegoś więcej niż tylko zabawy.
    Przygotowanie dobrego szkolenia przygodowego jest przedsięwzięciem złożonym i wymagającym ogromnej wiedzy i niebanalnych kwalifikacji. Nakład włożonej pracy rekompensuje jego skuteczność i atrakcyjność. Należy się jednak zawsze uważnie przyjrzeć firmie która takie szkolenia oferuje.


    ACT Advanced Corporate Training
    Zbigniew Kieras
: , ,

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza, aby przeszukać stronę:

Odwiedz naszych Przyjaciół!

Polecani Przyjaciele